Doom Patrol. Tom Pierwszy- Recenzja

 Moje pierwsze "poważne" zetknięcie z Doom Patrolem miało miejsce za sprawą filmowej serii o X-menach... a tak na serio, za sprawą serialu o Doom Patrolu, sprawiał wrażenie jednego z ciekawszych pośród obecnej oferty DC i ostatecznie przypadł mi do gustu, mało tego, zdecydowałam, że mam ochotę na więcej.


Jednak do tomu Morrisona podchodziłam z rezerwą, pojawia się wiele głosów, że jest to stek bzdur, nierozwiniętych pomysłów i bełkot, którego nie da się czytać, drugie tyle, że G.M. to geniusz, DP jest fenomenalne, niesamowite i to po prostu must have każdego mola komiksowego oraz że tomik i serial nie mają ze sobą nic wspólnego (prócz bohaterów), ogólnie serial to gówno i fan jednego, nie odnajdzie się w drugim.

Wszędobylskie kontrowersje przepełniały mnie obawami, w końcu nie warto angażować się finansowo i czasowo w związki z kiepskimi seriami. Z samym Morrisonem też miałam wcześniej niewiele wspólnego- wyłącznie Azyl Arkham i nie pamiętam, żeby czytaniu towarzyszyły jakieś skrajne emocje dotyczące scenariusza, urzekła mnie warstwa graficzna. I tyle.

Ostatecznie postanowiłam się odważyć (bo kto nie ryzykuje, ten nie trafia na perełki) i doszłam do wniosków kompletnie odmiennych niż powyższe opinie. DP to ciekawe i przyjemne czytadło, wciągające niecodziennymi pomysłami, uciekającymi w paradoksy, chwytające za serce i dziwnie satysfakcjonujące, ale nie zakrawające na abstrakcję wymagającą wyjątkowego stanu umysłu, żeby pojąć historyjki o grupce outsiderów. Możliwe, że w 1987, kiedy wychodziły zeszyty, wrażliwość czytelników była inna i stąd sformułowania powtarzane od 30 lat.

Zeszyty przedstawiają nam kilku bohaterów- Robotmana, Dorothy, Szaloną Jane, Josha, Negativmana i Niles Jedną z rzeczy, która na pierwszy rzut oka kłuje jest to, że przetłumaczono na polski część pseudonimów, a resztę zostawiono po angielsku. (Szaloną Jane jeszcze bym przeżyła, ale wszystkie jej wcielenia mają swoje polskie imiona- np. Głowomłot czy Śmig).

Warstwa graficzna jest nieco archaiczna, ale na zasadzie klimatycznej, a nie meczącej czy upierdliwej. Objawia się to głównie w rysunku włosów, cieniowaniu wyłącznie tuszem i kostiumami z Brązowej Ery.

Co do porównania serialu i serii komiksowej, występuje trochę podobieństw. Mamy zbliżoną pulę bohaterów, widać jak HBO czerpie garściami od Morrisona- czasem tylko pojedyncze kadry/ujęcia, czasem motywy, a nie rzadko całe wątki i story-arci. Jednak nie zżyna ich 1 do 1, pojawiają się modyfikacje i zmiany zakończeń, więc serial działa bardziej na zasadzie adaptacji lub nawet inspiracji, a nie ekranizacji. Ponadto "rzeczywiste" relacje między bohaterami i oni sami są o wiele bardziej sympatyczni, niż pokazuje nam telewizja- przedstawia wyindywidualizowane jednostki nie mogące dojść do porozumienia z kimkolwiek, nawet podobnym do siebie (lub sami ze sobą jak w przypadku Jane). 

Nawet komiksowa galeria łotrów jest wykreowana tak, że dadzą się lubić, budzą empatię i możemy zrozumieć, a nawet podzielić ich punkt widzenia, co w serialu nie zostało oddane. Ponadto w całym runie drużyna nie ma jednego głównego antagonisty, przewija się ich sporo.

Doom Patrol miał swoją premierę w Polsce w 2019 r. (obie serie). Myślę, że nawet jeśli nie lubimy seriali superbohaterskich, to idą nam na rękę. Na chwilę obecną kultura komiksowa nie jest u nas bardzo rozwinięta- rozwija się i wydaje mi się, że jesteśmy świadkami polskiego, komiksowego renesansu, głównie za sprawą filmów i seriali, które niejako tworzą furtkę dla nowicjuszy (tak było również w moim przypadku- w tym miejscu ładnie machamy do kochanego i uwielbianego przez wszystkich "Suicide Squad" od Ayera). Wydawcy również czekają na falę popularności tematu, żeby podrzucić nam jakieś czytadło i mieć gwarancję zainteresowania.

Zdaję sobie sprawę z tego, że za czasów ery Semicowej było łatwiej natknąć się przypadkiem na historie obrazkowe, ale kiedy wydawnictwo zaczęło działać nie było mnie na świecie, a kiedy kończyło- nie potrafiłam jeszcze czytać- więc w moim dzieciństwie  komiksy były undergroundowym i raczej niedostępnym medium. Trafiały się jakieś pojedyncze historie- Scooby Doo, Witch czy Odlotowe Agentki, ale przecież komiksy "były niepoważne", a superbohaterowie dla chłopców.

Wracając do pierwowzoru dla Marvelowych mutantów. Nie powinniśmy bać się otoczki nieprzystępności, jaka spowiła Doom Patrol, odnoszę wrażenie że część ludzi wypowiadających się, nigdy nie miała tomu w rękach i powtarza, to co gdzieś usłyszeli, jak przystało na ekspertów.

Komentarze