Ptaki Nocy. Tajemnice i morderstwa- recenzja
Tomik wydano na fali popularności filmu Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn), chociaż wspólny mają tylko tytuł i 2 bohaterki, które nie tyle są tymi samymi postaciami, co swoimi alternatywnymi wersjami.
Nie żebym narzekała. To świetnie, że na naszym rynku pojawiają się nowe tytuły, a premiery filmowe prowokują zwiększenie różnorodności i umożliwiają do nich łatwiejszy dostęp (lub w ogóle dostęp, jeśli ktoś nie czyta w innych językach).
Zeszyty pierwotnie ukazywały się w latach 90.,a drużyna miała nosić nazwę Piekielne Piękności (Hell's Bells) xd Będąc przy temacie piękna i komentując BoP nie sposób nie wspomnieć o kontrowersjach związanych z rysunkami. Wiele osób gorszą kadry eksponujące rozłożone nogi, krocza, biusty i pośladki bohaterek. Mnie po prostu bawią. Pierwotnie prawdopodobnie miały przyciągać stereotypowych, męskich przedstawicieli nastoletniej części czytelników. Projekty strojów są ciekawe, chociaż w niektórych przypadka nie wiadomo na czym się trzymają (w praktyce musiałyby być przyklejone do ciała, żeby dało się je nosić) xd Bohaterki same wymieniają się uwagami na temat kostiumów: Huntress drwi z kabaretek Black Canary, a później informuje ją, że ona sama zmieniła strój, ponieważ robi dużo przysiadów. Duży plus za buty na płaskiej podeszwie, nie znoszę, kiedy bohaterki biegają, skaczą po dachach i walczą wręcz na obcasach, niby rozumiem, że to fikcyjny świat, w którym dzieją niecodzienne rzeczy, ale bez przesady. Jeżeli mowa o częściach garderoby, to wygląda na to, że większość bohaterek nie nosi staników- na ujęciach z boku wyraźnie widać sutki rysujące się pod ubraniami- to już musi być niewygodne. Koniec końców, gdybym miała tak idealnie wyrzeźbione ciało jak dziewczyny z BoP i ich znajome, to pewnie sama chodziłabym na zakupy i spacery w podobnych fatałaszkach.
Ale nie oceniajmy książki po okładce, bo może mieć również bogate wnętrze. Tak jest i w tym przypadku- każda heroina ma własny, wyraźny charakter (niesprowadzający się do jednej czy dwóch cech). Ponadto wszystkie wyróżnia inteligencja, zaradność lub posiadane umiejętności, nie są szablonowymi, pustymi lalkami i da się "stosować" ich wymiennie- podmienienie jednej postaci na inną skutkowałoby zmianą fabuły, bo wiemy, że inaczej by się zachowała w danej sytuacji.
Dodatkowo, poza postaciami głównych członkiń BoP- Oracle, Black Canary i ich współpracownicy Huntress, przybliżono nam antagonistki- Lady Shivę (pseudonim oznacza siedmiodniową żałobę) i Cheshire. Kolejno najlepszą wojowniczkę/skrytobójczynię na świecie i drugą najlepszą wojowniczkę, która jest również drugim najlepszym toksykologiem (po Pameli Isley)- babka ewidentnie nie ma szczęścia do klasyfikacji.
Black Canary, Shiva i Cheshire zdecydowanie kradną show. Huntress pojawia się na krótko, ale również daje radę. Z kolei Oracle nie polubiłam- moja awersja do Batrodziny wynika głównie z tego, że większość jej przedstawicieli przejmuje najgorsze cechy Batmana: protekcjonalny charakter, hipokryzję, ignorancję, dziwną potrzebę alienacji i kompulsywne zbieranie danych, tak jest też w tym przypadku. Staram się podchodzić do każdego z podopiecznych Batmana dając im czystą kartę, ale to nie zmienia faktu, że są oni mniejszymi wersjami Bruce'a i przeważnie mnie zawodzą.
Podsumowując Drapieżne Ptaki, to przyjemne czytadło, które nieco poszerza wiedzę o uniwersum (o wyżej wymienione antagonistki), ale nie jest to pozycja, która zmienia światopogląd i wywraca życie do góry nogami.
Polecam jako towarzystwo do spędzenia miłego wieczoru przy herbacie ;)
Komentarze
Prześlij komentarz